Start Pomoc Kontakt Reklama O nas Zaloguj Rejestracja

Witryna hifi.pl wykorzystuje ciasteczka (cookies). Proszę kliknąć aby uzyskać więcej informacji.

Dziesięć lat MP3

25 czerwca 2008

Muszę zacząć od komentarza do tytułu felietonu, bo przecież pliki MP3 liczą sobie sporo więcej niż 10 lat. Natomiast w 1998 roku pojawiły się przenośne odtwarzacze MP3 i właśnie wtedy format zaistniał na rynku domowego sprzętu audio. Na wiosennej wystawieCeBit w 1998 roku miała miejsce pierwsza publiczna prezentacja prototypów, o której mi wiadomo.

Dziesięciolecie to dobra okazja zarówno do podsumowań jak i prognoz na przyszłość. W minionych latach na bieżąco komentowałem zmieniającą się sytuację, nie będę więc robił przeglądu wydarzeń. Chciałbym skupić się na ogólniejszych prawidłowościach.

Najpierw zwróćmy uwagę na płynny charakter zmian. W ciągu tych 10 lat nastąpiła ogromna transformacja, ale przysłowiowego trzęsienia ziemi nigdy nie było. Owszem, mieliśmy wydarzenia grubszego kalibru, przykładowo zamknięcie Napstera, czy uruchomienie iTunes. Ale z drugiej strony pomyślmy też o wydarzeniach, których nie było. A więc nie pojawił się żaden rewolucyjny nośnik nowej generacji, nie było żadnego hucznego debiutu nowego formatu plików. Pozostaliśmy przy znanych płytach optycznych w kilku wariantach, przy pamięciach flash i twardych dyskach. Stopniowy rozwój tych technologii oraz rozwój Internetu okazały się jednak w zupełności wystarczające by odmienić rynek.

Druga cecha muzycznych plików to elastyczność. Trzeba koniecznie docenić radykalną zmianę w stosunku do formatów starszych generacji, które zawsze były związane z konkretną postacią fizyczną nośnika. Pliki zaspakajają bardzo zróżnicowane potrzeby użytkowe i jakościowe, a sposób ich wykorzystania ewoluuje wraz z ogólnym postępem technicznym.

Ważną cechą muzycznych plików okazała się ich zdolność do koegzystencji z innymi formatami, choćby z płytą CD. Jest to bez wątpienia w istotnej mierze związane ze wspomnianą elastycznością. W drugą stronę ta zasada jednak nie obowiązuje. Wiele lat temu wspomniałem, że DVD-Audio i SACD nie mają ciekawych perspektyw, bo zanim którykolwiek z tych formatów zdołał by zastąpić płytę CD, pliki zdobędą już silną pozycję na rynku i ograniczą pole manewru dla konkurentów. I tak się stało. SACD pewnie przetrwa, ale trzeba jednak trzeźwo ocenić ten fakt. SACD nie będzie nigdy prawdziwym następcą CD lecz jedynie nakładką na ten stary format, jego uzupełnieniem, istniejącym dzięki wstecznej kompatybilności. Natomiast MiniDisc został zmieciony z rynku w błyskawicznym tempie.

Bodaj najistotniejszym wnioskiem jest to, że zwycięzca na rynku mediów do zapisu dźwięku został już wyłoniony. Chociaż w statystykach sprzedaży komputerowe pliki są jeszcze na drugim miejscu, to jednak de facto wygrały już rywalizację.

No i jeszcze jedna nadzwyczaj istotna kwestia. Dominacja plików oznacza zmianę reguł gry zarówno na rynku sprzętowym jak i rynku fonograficznym. Chociaż walka o kształt rynku fonograficznego jest nadal ostra, a koncerny płytowe się nie poddają, to jednak stary model rynku muzycznego pomału upada.

Tyle o przeszłości. Zajmijmy się teraźniejszością i przyszłością. Już teraz nasze życie stało się nieco łatwiejsze. Nie musimy głowić się nad sprawami, które kilka lat temu dręczyły sporo osób. Byliśmy przywyczajeni do starych zwyczajów. Zastanawialiśmy się czy kupować sprzęt DCC, MiniDisc, DVD-Audio lub SACD. Zastanawialiśmy się czy aby nie czeka nas konieczność wymiany kolekcji starych nagrań na wersję w nowym formacie, podobnie jak to było w przypadku przejścia od LP do CD. Już nie ma takich wątpliwości. Przyszłością są pliki. Kosztowne wymiany kolekcji nagrań nam już nie grożą. Swoje nagrania z płyt CD możemy po prostu zripować (przepraszam za makaronizm).

Według mojego wyczucia, dominacja plików nie musi wcale oznaczać błyskawicznego końca wszystkich innych formatów. Spodziewam się raczej, że możliwości korzystania z płyt winylowych i płyt CD wcale się w najbliższych latach nie pogorszą.

Przypadek płyt winylowych jest wart analizy. Na rynku masowym już od dawna format ten jest martwy. A jednak nadal tłoczy się czarne krążki, nadal produkuje się gramofony i wkładki - niszowy rynek funkcjonuje. Próba wyjaśnienia tego zjawiska to ciekawe wyzwanie. Myślę, że zachodzi synergiczne współdziałanie kilku czynników. Po pierwsze ludzie są teraz zamożniejsi niż kilkadziesiąt lat temu. Więcej jest osób zdolnych do finansowania swych hobby. Winylowe płyty zaspakajają też pewne potrzeby psychologiczne. Są nieco staromodne i trochę niepraktyczne, dają chyba swym właścicielom pewną odskocznię. Nasze codzienne życie jest dość stresujące i co tu dużo mówić, w wielu wymiarach tandetne. Winyl daje posmak oderwania się od tej szarzyzny. A przy tym pewien sensowny poziom ekonomi i praktycznej użyteczności jest zachowany. Płyty co prawda zużywają się przy odtwarzaniu, ale za to są trwałe w przechowywaniu. Miliardy wytłoczonych płyt wciąż zachowują swą wartość użytkową. Jest też specjalistyczny przemysł zainteresowany utrzymywaniem formatu przy życiu. W tym przypadku korzystna jest też globalizacja. Łatwiej jest obecnie dotrzeć ze swymi produktami do wielu krajów. Płyty CD co prawda aż tak dobrze nie zaspakajają potrzeb sentymentalnych, ale myślę, że mimo wszystko łatwo da się je utrzymać na rynku dla hobbystów jeszcze przez wiele lat.

Natomiast wciąż mam sporo wątpliwości co do tego jak rozwinie się rynek fonograficzny i jak audiofilskie firmy wykorzystają pliki w sprzęcie dla ambitniejszej klienteli. Ta niepewność utrzymuje się pomimo tego, że w jednej i w drugiej dziedzinie widać ostatnio sporą aktywność. Ale przyznam Państwu, że niespecjalnie mnie to teraz martwi. Mam poczucie, że niezależnie od tego jak potoczą się wydarzenia, mogę być dobrej myśli. Wspominałem wcześniej o elastyczności plików. Jestem przekonany, że zarówno oferta sprzętowa jak i ofera nagrań wysokiej jakości w najbliższych latach się poprawi. W gruncie rzeczy dla melomana-audiofila nadeszły bardzo dobre czasy. W naszym zasięgu znajduje się niespotykana wcześniej ofera muzyki. Niezwykle bogata repetuarowo, atrakcyjniejsza cenowo niż do tej pory i średnio rzecz biorąc lepsza jakościowo niż kiedykolwiek w historii.

Na koniec chciałbym wyrazić uznanie dla nie znanych szerzej osób z firm Saehan i Diamond Multimedia, dla ludzi, którzy podjęli dziesięć lat temu decyzje o produkcji odtwarzaczy MPman i Rio. Zapewne gdyby nie zrobili tego oni w roku 1998, kto inny zrobił by to samo niewiele później. Ale pionierom należy się szacunek. Za odwagę, za zdolność do dostrzegania rzeczy umykających uwadze innych ludzi. To właśnie oni zapoczątkowali rewolucję, z której owoców możemy w coraz większym stopniu wszyscy korzystać. Niestety też nie wiem jakie są nazwiska tych osób, ale od siebie chciałbym im przekazać podziękowania. Pewnie te słowa wcale nie dotrą do adresatów, ale nie sądzę by był to pusty gest. To się tym ludziom po prostu należy. (GS)

Jeśli mają Państwo uwagi dotyczące tej strony lub zauważyliście na niej błędy, dajcie nam znać.
Kliknięcie na niniejszy link spowoduje uruchomienie w nowym oknie formularza, przy pomocy którego można przekazać uwagi do redakcji.
Copyright © 1991-2016 Magazyn Hi-Fi, Gdynia, Poland
logo hifi.pl